Pochłonięta we mgle, tonę w strachu własnych myśli, co może mnie spotkać w węglowej odsłonie nocy.
Światło rozproszone niczym okruchy zbitego szkła, mieniącego się w mych wodnistych oczach.
Zaraz nadejdzie powódź, uważaj!
Za późno, strumyk smutku narysował się na skórze.
Dlaczego jesteś taka tajemnicza,
Dlaczego mnie tak wzruszasz?
Chłodne powietrze tańczyło w mych nozdrzach.
Przechyliłam głowę by po raz ostatni dostrzec nad sobą czerń emocji spadających jak mżawka, delikatnie muskająca skórę.
'Jak dobrze, że mogę marzyć' pomyślałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz