poniedziałek, 27 lutego 2012
litery, słowa, zdania, rozmowa
Zwykła wymiana zdań a tak wiele znaczy, z nikim nie konwersuje mi się tak dobrze jak z toba. Szkoda, że tego nie wiesz.
pod węglową osłoną nocy
To zadziwiające jak bardzo zmieniają się moje myśli i przekonania przez noc.
niedziela, 26 lutego 2012
o co chodzi?
Jest mi dzisiaj strasznie źle. Sama nie wiem dlaczego. Chiałabym przelać moje uczucia 'na papier', żeby mi ulżyło. Oczyścić umysł. Ale jakoś nie potrafię nic napisać. Od dobrych 40 minut gapię się w to puste pole przeznaczone na nowy post i próbuję zgłębić własne myśli. Do tego te sumtne piosneki Adele, naprawdę mi w tym nie pomagają. Pogarszają tylko mój stan, bo jest mi coraz smutniej. To dziwne, ale po dłuższym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że w sumie nie przeszkadza mi to. Czasami lubię być smutna. To surrealistyczne ale odczuwam radość ze smutku.
Myślę o tym, że moje życie płata mi zawsze figle. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że cierpię na pewną przypadłość. Raz na jakiś czas, zdarza się, że poznaję jakiegoś szalonego singla. Jak długo go znam i nie darzę rzadnymi uczuciami, tak dlugo dana osoba jest samotna, tak samo jak ja. Ale gdy tylko zaczynam przejawiać do osobnika płci męskiej jakąkolwiek sympatię, od razu na horyzoncie pojawia się jakaś dama, która zmienia życie 'mojego wybranka' o 180 stopni. On nagle zmienia status na facebook'u z 'wolny' na 'w związku', a ja? A ja obchodze się smakiem. Tłumaczę to sobie tak, że najwyraźniej tak miało być. Przecież nic nie dzieje się bez przyczyny.
Nie lubię tych dni, kiedy zaczynam łapać się na tym, że żywię do kogoś coś więcej niż zwykłą sympatię.
sobota, 25 lutego 2012
sad fact about love
I can't make you love me if you don't, you can't make you heart feel something that it won't.
so true.
so true.
piątek, 24 lutego 2012
pourodzinowe 'głębokie' przemyślenia
Jak to jest mieć 21 lat? Jeszcze nie wiem, nie zdążyłam przywyknąć. Powinnam zacząć jakiś nowy etap w życiu, aczkolwiek poza zmianą tła pulpitu, które przybrało postać ciasteczkowego potwora, nie zmieniło się nic.
Siedzę sobie w przeogromnych słuchawkach, delektując się muzyką Adele i myślę o tym jak cudownie jest być Goferem.
Siedzę sobie w przeogromnych słuchawkach, delektując się muzyką Adele i myślę o tym jak cudownie jest być Goferem.
piątek, 17 lutego 2012
kręci mnie to, że mogę się kręcić
Piruety.
Pradziadek Maurycy w roku 1904
zakochał się w baletnicy,
i to tak nie na żarty!
Specjalnością owej panny Arletty
były bardzo efektowne piruety,
które kręci się- jak dobrze pamiętam,
na czubkach palców,
czyli na puentach.
Maurycy "Jezioro Łabędzie"
obejrzał razy dwieście
siedząc co wieczór w ósmym rzędzie,
na osiemnastym krześle.
I co wieczór "wirująca Arletta"
(jak pisano o niej w gazetach)
na czubkach palców, czyli na puentach
kręciła się jak najęta.
Łkała widownia, mdlała orkiestra.
Aż pradziadka naszła nagła myśl:
Musze jej się oświadczyć jeszcze dziś!
W drugim akcie na scenę wkroczył,
choć trzymali go za poły inspicjenci,
łabedzicę swą ramieniem otoczył i zapytał:
Czy mogłaby pani na chwilę przestać się kręcić?
Ona natychmiast rzuciła scenę,
on wojsko, w którym był porucznikiem
i wyjechali hen za Niemen,
by tam uprawiać jęczmień i grykę...
A, że przy tym prababci Arletcie
rok po roku rodziło się dziecię,
bardzo szybko zapomniała o tym,
że kiedyś bywała łabędziem.
I dlatego żadnej puenty nie będzie...
Kalina Jerzykowska
'Miło było dzisiaj na Ciebie popatrzeć na klasyce' i dla takich słów warto żyć.
Pradziadek Maurycy w roku 1904
zakochał się w baletnicy,
i to tak nie na żarty!
Specjalnością owej panny Arletty
były bardzo efektowne piruety,
które kręci się- jak dobrze pamiętam,
na czubkach palców,
czyli na puentach.
Maurycy "Jezioro Łabędzie"
obejrzał razy dwieście
siedząc co wieczór w ósmym rzędzie,
na osiemnastym krześle.
I co wieczór "wirująca Arletta"
(jak pisano o niej w gazetach)
na czubkach palców, czyli na puentach
kręciła się jak najęta.
Łkała widownia, mdlała orkiestra.
Aż pradziadka naszła nagła myśl:
Musze jej się oświadczyć jeszcze dziś!
W drugim akcie na scenę wkroczył,
choć trzymali go za poły inspicjenci,
łabedzicę swą ramieniem otoczył i zapytał:
Czy mogłaby pani na chwilę przestać się kręcić?
Ona natychmiast rzuciła scenę,
on wojsko, w którym był porucznikiem
i wyjechali hen za Niemen,
by tam uprawiać jęczmień i grykę...
A, że przy tym prababci Arletcie
rok po roku rodziło się dziecię,
bardzo szybko zapomniała o tym,
że kiedyś bywała łabędziem.
I dlatego żadnej puenty nie będzie...
Kalina Jerzykowska
'Miło było dzisiaj na Ciebie popatrzeć na klasyce' i dla takich słów warto żyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)